Trzy lata Dorotki

Małe uaktualnienie które w zasadzie powinno się tu pojawić wczoraj. Jest okazja – trzy latka. Sto lat dla naszej Dorotki!

Dodam jeszcze, że Dorota zna kilka wierszyków, umie liczyć i rozpoznaje literki. Bardzo lubi kolor niebieski. Uwielbia się bawić z siostrą Martą.

Kto zjednoczył Polskę

Tytułem wprowadzenia – cytat z „Polski Piastów” Jasienicy.

Na Wacławie III skończyły się czeskie rządy w Polsce i wygasła prastara dynastia Przemyślidów. Był to ród rdzennie czeski — spokrewniony z Piastami już przez Dobrawę — ale pod koniec bardzo zniemczony, i to zasadniczo odróżniało go od polskiej dynastii. (podkr. moje)

W pewnym sensie eseista ma rację, główne gałęzie rodu Piastów czuły się Polakami. Jednak, jak pokazałem w pierwszej części rozważań, wierność potomków Mieszka I polskiej kulturze i językowi niekoniecznie pozostawała w parze z ich dość specyficznie pojmowanym pochodzeniem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uznaje Krzywoustego za obcokrajowca, a za takiego bywa uważany Zygmunt III Waza. Ale ostatni władca Polski przed okresem rozbicia dzielnicowego miał tylko trzyprocentową domieszkę czystej polskiej krwi.

Notabene znalazłem niedawno podobne rozważania na ten temat.

I jeszcze jedna dygresja: jeśli zaobserwowane tu zjawisko rozchodzenia się etnosu i pochodzenia genetycznego nie ograniczało się do władców, co jest bardzo prawdopodobne np. podczas najazdów i wędrówek ludów, to wprowadza to ogromne trudności do badań archeologicznych. Genetyczne badania szkieletów i badania wytworów kultury znalezione w ich miejscach pochówku mogą doprowadzić do diametralnie różnych wniosków na temat pochodzenia ludu który stworzył starożytny cmentarz.

Wróćmy do polskiej dynastii. Po Przemyślidach tron zjednoczonej Polski objął Władysław Łokietek. Co można powiedzieć na temat jego pochodzenia? Musimy zacząć analizę tam, gdzie ją skończyliśmy, na Bolesławie Krzywoustym.

Bolesław Krzywousty

Jak wiemy z lekcji historii pierwsza żona Krzywoustego, Zbysława ruska (notabene prawnuczka Mieszka I) powiła mu syna o imieniu Władysław, późniejszego seniora i wygnańca. Tu kolejny wtręt: nie sposób obecnie stwierdzić, czy Rusią władali Słowianie czy Skandynawowie, więc ta etykietka obejmuje mieszaninę jednych i drugich.

Władysław Wygnaniec

Pozostałą gromadkę dzieci zawdzięczamy Salomei, hrabiance Bergu. Niektóre genealogiczne strony internetowe twierdzą, że jej babka od strony ojca pochodziła z Węgier. Gdyby wzmiankowana hipoteza była poprawna musielibyśmy oprócz Niemiec uwzględnić udział zarówno Węgier jak i Rusi. Nie ma na to jednak mocnych dowodów, więc przypisujemy szwabskiej hrabiance 100% krwi niemieckiej, z czego wynika poniższy wykres wspólny dla każdego juniora.

Kazimierz Sprawiedliwy

Nie możemy konkretnie określić ówczesnego władcy Polski gdyż sytuacja w czasach wojny seniora Władysława z juniorami była płynna. Na pewno był to… Rusin bądź Niemiec. (To tylko zabawa, pamiętajmy).

Żona Kazimierza, Helena Znojemska, miała matkę będącą rodowitą Serbką, dziad od strony ojca był Czechem a babka pochodziła z Niemiec. Stąd Konrad Mazowiecki, który wsławił się w historii Polski głównie sprowadzeniem pewnego wojowniczego zakonu, miał jeszcze bardziej kosmopolityczne pochodzenie.

Konrad mazowiecki

Żona Konrada a matka Kazimierza kujawskiego była w zasadzie rodowitą Rusinką, ale trzymając się naszej metody w 1/32 potomkinią chanów Połowców a w 1/64 Pomorzanką.

Kazimierz kujawski

Z kolei trzecia żona Kazimierza kujawskiego, Eufrozyna Opolska, pochodziła z linii śląskiej Piastów zapoczątkowanej przez Władysława Wygnańca. Jej dziadem był Mieszko Plątonogi, zaś ojcem Kazimierz opolski. Notabene „Polska Piastów” w tablicy genealogicznej ma błąd – uwzględnia tylko drugą żonę Kazimierza, Konstancję, matkę Leszka Czarnego, ale interesującego nas Władysława Łokietka powiła właśnie Eufrozyna. Jej pochodzenie jest po części nieznane gdyż jej matka mogła pochodzić z Bułgarii bądź Węgier. Moje książki nie podejmują tego tematu, zatem za Długoszem przyjmuję tą pierwszą wersję.

I tak dochodzimy do króla Władysława Łokietka. O ile niewątpliwie reprezentował polską kulturę i państwowość, to genetycznie miał w sobie mniej niż jeden procent krwi dawnych Polan.

Władysław Łokietek

A pochodzenie Kazimierza Wielkiego? W tym celu trzeba tu uwzględnić kolejną gałąź rodu Piastów, więc może dokończymy to następnym razem.

Kto rządził Polską Piastów?

Gąsiorowski w swoich Królobójcach rozebrał na czynniki pierwsze dynastię Romanowów – a właściwie od połowy XVIII wieku niemiecką dynastię Holstein-Gottorp-Romanow. Na tronie Zjednoczonego Królestwa również zasiadali Niemcy. Oczywiście europejskie rody monarsze są już tak wymieszane, że przypisanie im jakiejś konkretnej narodowości jest chyba niemożliwe.

Czy nie ciekawi Was jak to wyglądało dawniej, w początkach polskiej państwowości? Mamy legendarnego Piasta, mamy Siemowita, Lestka i Siemomysła którzy zapewne w stu procentach wywodzą się od Polan lub ewentualnie sąsiadujących plemion. Historycznie poświadczony Mieszko I wkroczył do Europy pojmując za żonę Dobrawę – i tak ich syn, pierwszy król Polski Bolesław Chrobry, był w połowie Czechem.

Tutaj parę zastrzeżeń. Naturalnie mówienie o narodowości w średniowieczu jest ahistoryczne. Niemniej jednak plemiona tworzyły nazwane etnosy które oprócz odrębności kulturalnej musiały przy braku środków efektywnego transportu zachowywać względną odrębność genetyczną. Dlatego zakładam, że w czasach przedhistorycznych na ziemiach polskich władcy plemienni zawierali małżeństwa lokalnie, więc można ich zaliczyć jako stuprocentowych genetycznie członków plemienia. Podobne zastrzeżenie czynię wobec pochodzących z krajów ościennych przodków władców – jeśli o kimś historia nie wspomina, to za mało znaczył, by mieć wśród przodków zamorskie księżniczki, więc zapewne był „czystej krwi tamtejszy”. Jeśli jest kilka wersji pochodzenia danej osoby to zakładam tę najbardziej prawdopodobną.

Wracając do Chrobrego – był synem Mieszka (z założenia czysty Polanin) i Dobrawy, córki Bolesława Srogiego. Matka Dobrawy jest nieznana, ale wszystko wskazuje na to, że ród jej ojca zawierał małżeństwa wyłącznie w obrębie plemion czeskich. Stąd Bolesław Chrobry jest „z krwi”50% Polakiem i 50% Czechem (przypominam o zastrzeżeniach powyżej).

Piastowie_18806_image001

Mieszko II był synem Chrobrego oraz Emnildy – prawdopodobnie księżniczki zachodniosłowiańskiej (ewentualnie czeskiej ale zakładamy pierwszą możliwość).  Mieszko II staje się 50% Łużyczaninem, 25% Polakiem i 25% Czechem.

Piastowie_18806_image002

Żona Mieszka II, Rycheza, jest wg źródeł w 3/4 Niemką ale w 1/4 (po cesarzowej Teofano) Greczynką z Bizancjum. Z kolei Kazimierz Odnowiciel jest w 3/8 Niemcem, w 1/4 Łużyczaninem, po 1/8 Grekiem, Czechem i Polakiem. Domieszka krwi niemieckiej jest znaczna, choć wciąż mniejsza od łącznej słowiańskiej.

Piastowie_18806_image003

Odnowiciel małżeństwem z Dobroniegą zabezpieczył się od wschodu. Dlatego jego obaj synowie, Bolesław Śmiały i Władysław Herman, prezentowali się jak poniżej, ze znaczną domieszką krwi ruskiej. (Możliwe, że matka Dobroniegi pochodziła z Bizancjum, jednak to pogląd mniejszości).

Piastowie_18806_image004

Ostatni władca Polski przed rozbiciem dzielnicowym, Bolesław Krzywousty, był synem Władysława Hermana i Judyty. Dzięki jej kosmopolitycznemu pochodzeniu Bolesław był pierwszym Piastem mającym wśród przodków Węgrów.

Piastowie_18806_image005

Jak widać na początku XII wieku Piastowie mieli polskiego pierwiastka tyle co kot napłakał – była to z pochodzenia dynastia rusko-niemiecka. A to jeszcze nie koniec. Rozbicie dzielnicowe zostawiamy sobie na następny raz.

Komentarze można zostawić poniżej.

Zemsta oceanu

Historia buntu na HMS Bounty jest pewnie każdemu znana, choćby z licznych ekranizacji tego zdarzenia. Po wsadzeniu porucznika Bligha i lojalnych marynarzy do łodzi prowadzony przez Fletchera Christiana okręt popłynął na wyspę Pitcairn. Tam Christian i reszta zbuntowanej załogi spalili HMS Bounty i rozpoczęli nowe, niekoniecznie długie i szczęśliwe, życie. Bunt na okręcie Jej Królewskiej Mości jest zbrodnią zajadle ściganą przez Admiralicję, jednak Fletcher Christian nie został ujęty i skazany. Nigdy już nie opuścił wyspy, założył tam rodzinę i wkrótce zginął w niejasnych okolicznościach.

Przenosimy się do czasów współczesnych, do roku 2012. Replika HMS Bounty zbudowana na potrzeby filmu z 1962 roku wypływa z portu i ryzykownie przecina drogę huraganu Sandy. Źle utrzymany żaglowiec nie ma szans w starciu z wichurą. Amerykańska Straż Przybrzeżna ratuje 14 z 16 osób. Kapitan, który ponosi winę za los HMS Bounty, nigdy nie zostaje odnaleziony. Szesnasta załogantka, Claudene Christian, zostaje wyciągnięta z wody lecz nie daje oznak życia i umiera w szpitalu. To nazwisko to nie przypadek. Ofiara katastrofy „nowego Bounty” jest w prostej linii potomkiem Fletchera Christiana.

Niesamowite zrządzenie losu: te same nazwy żaglowców, ten sam ród żeglarzy i  223 lata różnicy między zdarzeniami. Zemsta oceanów?

 

Siódme urodziny

Martusia skończyła siedem lat!

Zdjęcie Martusi

Nasza jubilatka

 

Geometria

Dorotka wybudziła się w nocy.

- Fefsian jeft fadłatoły.

- Co mówisz Dorotko?

- Fefcian jest kfadłatoły – ponownie oznajmiła.

Co to mogło znaczyć – zastanawialiśmy się. W końcu nas olśniło.

- Aaa, sześcian jest kwadratowy. Brawo Dorotko.

Córka poleżała jeszcze chwilę. W końcu odezwała się ponownie:

- A piłka jest koło.

I zasnęła.

 

 

Potrójna awaria Kittingera

Zanim Joe Kittinger oddał swój sławny rekordowy skok – jego rekord długości swobodnego spadania utrzymał się pomimo dzisiejszego skoku Baumgartnera – musiał najpierw zakwalifikować się do programu „Man High”, amerykańskiej odpowiedzi na sowiecką dominację we wczesnej fazie podboju przestrzeni kosmicznej. To, co czekało ludzi poza granicą atmosfery stanowiło wielką zagadkę. Amerykanie postanowili kontynuować badania Piccarda i innych wysyłając ludzi w okolice międzyplanetarnej próżni za pomocą balonu.

W roku 1956 lekarz wojskowy major David Simons, jeden z pierwszych zakwalifikowanych do „Man High”, rozpoczął przygotowania do wzbicia się w stratosferę. Obejmowały one loty po paraboli podczas których przez ok. pół minuty na pokładzie samolotu F-89 Scorpion, potężnego dwusilnikowego myśliwca przechwytującego USAF, panowała nieważkość. Pilotem przydzielonym do tego zadania był kapitan Joseph Kittinger. Takie badania były krytyczne dla podboju kosmosu – niektórzy obawiali się, że tzw. stan zero-g może spowodować zaburzenia w funkcjonowaniu ludzkiego ciała.

Major i kapitan wzbili się w powietrze z bazy Holloman w Nowym Meksyku. Już w swojej pierwszej próbie Kittinger osiągnął 28-sekundowy lot balistyczny, blisko teoretycznego maksimum jego samolotu. Simons zajmujący fotel operatora radaru zauważył jednak problemy z łącznością z pilotem, które ustąpiły po powrocie do lotu poziomego. By ustalić przyczynę załoga wykonała kilka dalszych paraboli z nieustającą komunikacją poprzez interkom. Wszystko wskazywało na to, że przy sile grawitacji poniżej 0,2g coś zawodziło w systemie wewnętrznej łączności.

Kittinger i Simons zaaferowani rozwiązywaniem tego trywialnego problemu nie zauważyli jednak, że samolot zaczął już korzystać z krytycznej rezerwy paliwa. Pilot skierował maszynę najkrótszą drogą na pas 23 bazy Holloman zamierzając zgłosić sytuację awaryjną. Na podejściu do lądowania Kittinger stracił silnik numer dwa. W każdej chwili mógł zgasnąć również pierwszy. Kapitan nawiązał łączność żądając lądowania z prostej z powodu podwójnej awarii. Odpowiedź nie była taka jakiej oczekiwał.

- Air Force 482. Widzę cię. Odejdź na drugi krąg. Powtarzam. Odejdź na drugi krąg. Nie możesz lądować na pasie 23. F-86 z pustymi zbiornikami ląduje na 19. Podążaj za nim.

- Człowieku, ląduję z prostej. Straciłem silnik. Powtarzam. Straciłem silnik. Paliwo na wyczerpaniu. Powtarzam. Paliwo na wyczerpaniu.

- Air Force 482, tu wieża. Lądując z prostej przetniesz kurs F-86. Jesteś na kursie kolizyjnym. Odbiór.

- Dzięki, schodzę do lądowania. Bez odbioru.

Simons kulił się bezsilnie w fotelu widząc rosnącą w oczach sylwetkę Sabrejeta. Ale kapitan Kittinger po mistrzowsku utrzymał separację między lądującymi samolotami. Już bezpiecznie zbliżał się do pasa gdy nagle zwiększył obroty i poderwał maszynę.

- Cholera, nie wyszło podwozie – poinformował majora Simonsa. Trzecia awaria! Wywołał następnie wieżę kontroli lotów w Holloman i zażądał pasa 27.  W czasie wykonywania zakrętu rozpoczął procedurę uruchamiania zapasowego systemu wysuwania podwozia równocześnie starając się maksymalnie oszczędzać resztki paliwa w zbiornikach. Cały ten czas musiał neutralizować asymetryczną siłę wynikającą z działania tylko jednego silnika. Jednak pomimo tych przeszkód F-89 wyszedł wprost nad zapasowy pas. Światełko wysunięcia podwozia zaświeciło się i… zniknęło.

- Musimy zaryzykować – ogłosił Kittinger poważnym lecz pozbawionym odcienia strachu głosem.

Major Simons obserwował jak ich samolot przekracza krawędź pasa, po prawej i lewej stronie migają znaczniki krawędzi, odrzutowiec powoli zbliża się do asfaltu i nagle usłyszał pisk rozpędzanych opon. Podwozie było wysunięte. Odrzutowiec dotoczył się zatrzymując na pasie; nie było dość paliwa by odkołować na postój.

Po takiej przygodzie opanowany i profesjonalny kapitan Kittinger został zarekomendowany by dołączyć do zespołu „Man High”. Tam zapisał się na stałe w historii, choć i wtedy nie ominęły go usterki sprzętu.

Ale już to zupełnie inna historia. Której może by nie było gdyby nie szczęśliwy powrót do bazy Holloman.

Na podstawie „Man High” D. G. Simons, D.A Schanche, Doubleday 1960

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.