To już dziesięć lat!

Było to trudne, albo czasami bardzo trudne dziesięć lat. Ale było warto.

Sto lat Martusiu!

Funt czekolady na każde dziecko

Nie ukrywam, że jako dziecko większość wiedzy ekonomicznej o realnym funkcjonowaniu otaczającego nas świata nabyłem nie z socjalistycznych podręczników ale z powieści Janusza Korczaka. „Bankructwo małego Dżeka” to pozytywny opis prywatnej przedsiębiorczości zwracający też uwagę na związane z nią ryzyko. A „Król Maciuś Pierwszy” – cóż, chciałoby się żeby rządzący wyciągnęli z niej wnioski.

A Maciuś głośno i powoli powiedział: (…)

— Zaraz moi panowie. Muszę zrobić jakąś reformę: niech jutro każdy uczeń dostanie w szkole funt czekolady.
— Za dużo — powiedział minister zdrowia. — Najwyżej ćwierć funta.
— To niech będzie ćwierć funta.
— W państwie całem mamy pięć miljonów uczniów — powiedział minister oświaty. — Jeżeli mają dostać czekoladę łobuzy i leniuchy*…
— Wszyscy! — zawołał Maciuś — wszyscy bez wyjątku.**
— Taką ilość czekolady mogą przygotować nasze fabryki dopiero w dziewięć dni.
— A koleje mogą ją rozwieźć po całem państwie w tydzień.
— Jak widzi wasza królewska mość, rozkaz może być spełniony dopiero za trzy tygodnie.***
— No, trudno — powiedział Maciuś, a w duszy pomyślał sobie: jak to dobrze, że mam doświadczonych pomocników. Bez nich nie wiedziałbym nawet, ile potrzeba czekolady, bez nich nie wiedziałbym, kto ma ją zrobić. Nie przyszło mi do głowy, że trzeba ją przecież porozwozić po całem państwie.
Ale głośno Maciuś tego nie mówił. Udawał nawet, że jest trochę niezadowolony****. Więc dodał:
— Więc proszę, żeby jutro ogłoszono o tem w gazetach.

* -„Trzeba też dostrzec, że proponowany w projekcie transfer socjalny niekoniecznie musi być najlepszą metodą rozwiązywania problemów społecznych, a wręcz przeciwnie – może przyczynić się do utrwalenia ekskluzji społecznej i dezaktywizacji zawodowej gorzej sytuowanych obywateli”. Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego

** – „Nie ma górnej granicy, od drugiego dziecka – każda rodzina otrzyma świadczenie.” premier Beata Szydło

*** – „Zastępca naczelnika Wydziału Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta w Gdyni Anna Łepik zwróciła uwagę na fakt, że przyjęte w projekcie programu terminy dają samorządom bardzo mało czasu na przygotowanie się do wypłaty nowych świadczeń.”

– „Już obsługujemy 12 tysięcy świadczeniobiorców, kolejnych 10 tysięcy (potencjalnych beneficjentów programu w Gdyni), będzie nam trudno przyjąć. Zatrudnienie ludzi i dostarczenie sprzętu (komputerów dla nowych pracowników) – na to potrzebny jest czas – powiedziała Łepik.” Link

**** – Paweł Szałamacha pierwszy do zwolnienia – Fakt

 

Ewolucja rysunku

Na piąte urodziny!

Ewolucja rysunku Dorotki

Premier Wielkiej Brytanii o uchodźcach

Premier Wielkiej Brytanii o uchodźcach wyłowionych na Morzu Śródziemnym:

Rząd, widząc cierpienia imigrantów, oraz niebezpieczeństwa które ich spotkały w wyniku zatonięcia ich statku, ze względów humanitarnych nie uważa za potrzebne by niezwłocznie poddawać ich ponownemu ryzyku podróży morskiej. Osobiście myślę, że deportacja byłaby działaniem nieludzkim i niegodnym miana Brytyjczyka. Z drugiej strony Rząd zgadza się, że przyszłe grupy nielegalnych imigrantów powinny zostać odesłane na Mauritius pod warunkiem zapewnienia tam znośnych warunków.

Premier Winston Churchill o żydowskich uchodźcach z zatopionego przez Haganę u wybrzeży Palestyny statku Patria, 1940.

Notabene akcja żydowskich bojowników miała statek jedynie unieruchomić by uniemożliwić deportację uchodźców, lecz źle obliczono moc ładunku.

Oryginał:

Cabinet feel that, in view of the suffering of the immigrants, and perils to which they had been subjected through the sinking of their ship, that it would be necessary on compassionate grounds not to subject them again immediately to the hazards of the sea. Personally, I hold it would be an act of inhumanity unworthy of British name to force them to re-embark. On the other hand Cabinet agreed that future consignments of illegal immigrants should be sent to Mauritius provided that tolerable conditions can be arranged for them there.

Źródło:

Biografia Churchilla, tom VI

Wycieczka do Czech

Przebywając w Kotlinie Kłodzkiej można a nawet należy skorzystać z bliskości Czech i odwiedzić ciekawe miejsca w tym pięknym kraju. Przy tym warto zwiedzić atrakcje mniej uczęszczane niż Adrspach, Nachod czy oczywiście Praga. Żeby zachęcić czytelników przedstawiam krótką relację z tegorocznej wycieczki do miejscowości Nové Město nad Metují.

Wyruszamy drogą krajową numer 8 która biegnie przez Kłodzko, obrzeża Polanicy Zdroju i Duszniki Zdrój. Droga krajowa na podjazdach ma standard 2+1. Należy uważać na spory ruch ciężarówek w obu kierunkach oraz na światła sterujące ruchem w miejscowościach. Po drodze warto zwrócić uwagę na wiadukt kolejowy w Lewinie Kłodzkim. W Kudowej Zdroju znajduje się sporo kantorów (na stacjach benzynowych bądź tuż przed samą granicą) gdzie można zaopatrzyć się w korony czeskie.

Jadąc cały czas główną drogą przekraczamy graniczny most nad rzeką Metuje i znajdujemy się w Czechach. Wjeżdżamy do miasta Nachod które też należy odwiedzić przy innej okazji. Na pierwszym rondzie kierujemy się na Pragę. Warto zapamiętać, że jadąc do zamku w Nachodzie trzeba wybrać skręt w prawo, jak na Broumov. Tymczasem jedziemy główną drogą przez kolejne rondo i dalej, aż do skrzyżowania gdzie skręcamy w lewo z głównej podążając za znakami drogi 14. Po zaledwie 7 km dojeżdżamy do Novego Mesta.

Na napotkanym na przedmieściach rondzie kierujemy się w stronę centrum (3 zjazd). Wreszcie, gdy widzimy już wieżę zamkową skręcamy w prawo tak, jak pokazują znaki do parkingu zamkowego. Po stu metrach skręcamy w lewo na sam parking, który jest „zdarma” dla aut osobowych. To bardzo dobre miejsce żeby zacząć zwiedzanie. Na rynku miasteczka również znajduje się parking, ale jest on płatny.

Jeśli jest ładna pogoda to znajdujące się na końcu parkingu wejście do ogrodów zamkowych jest otwarte. Polecam spacer w tym urzekającym miejscu. Z dołu ogrodu rozpościera się widok na zamek. W czasie gdy tam przebywaliśmy wieża zamkowa była w remoncie i otoczona rusztowaniami. Niemniej warto się zatrzymać obok fontanny i podziwiać krajobraz.

Zamek

Zamek

Fontanna

Fontanna

Ogrody

Ogrody

Panienka z okienka

Panienka z okienka

Spacerując przez ogród zamkowy i uroczy drewniany zadaszony most docieramy do zamku. Znajduje się tu kawiarnia, sklepik z pamiątkami, wystawa motocykli. Można wyjść na wieżę (w czasie remontu wyjątkowo bez biletu). Główną atrakcją jest zwiedzanie z przewodnikiem komnat zamkowych, ale nie zdecydowaliśmy się na to z uwagi na brak zainteresowania u dzieci. Te znalazły coś dla siebie na dziedzińcu.

Zamkowy bar, w dole rzeka

Zamkowy bar, w dole rzeka

Dziedziniec

Dziedziniec

Krasnoludek

Krasnoludek

Wychodzimy z zamku przez główną bramę. Po lewej stronie mijamy pomnik kompozytora Bedricha Smetany i docieramy do sporego, otoczonego podcieniami rynku. Zaraz obok możemy się uraczyć oryginalną czeską „zmrzliną”. Jak wspomniałem na rynku znajduje się parking a przecina go uczęszczana droga. Spacerujemy przez rynek oglądając typową dla czeskich miasteczek kolumnę maryjną i rzeźbę Świętej Trójcy.

Pomnik

Pomnik

Rynek

Rynek

Św. Maryja

Św. Maryja

Św. Trójca

Św. Trójca

Dochodzimy do XVI-wiecznego kościoła Św. Trójcy. Można zwiedzić wnętrze i podziwiać rzeźby oraz witraże. Za placykiem obok kościoła znajdziemy muzeum o którym znów niestety nie mogę powiedzieć nic więcej.

Kościół rzymskokatolicki

Kościół rzymskokatolicki

Muzeum

Muzeum

Restauracja

Restauracja

Jeśli chcemy zjeść, to mamy do dyspozycji co najmniej 2 restauracje. Nas przekonała bardziej ta o nazwie „Dom 14” znajdująca się po wschodniej stronie rynku. Kluczowe było tu menu w języku polskim. Obsługa była miła, natomiast dość długo trzeba było czekać na jedzenie. Być może jest inaczej w przypadku gdy wszystkie dania pochodzą z menu dnia. Niestety gdy tam dotarliśmy „smażeny syr” już „wyszedł”, na szczęście były „knedliczki”.

Siedząc w podcieniach i czekając na jedzenie można oglądać jak jaskółki karmią swoje potomstwo nosząc pokarm do gniazd ulepionych pod dachem. Natomiast minusem tej lokalizacji jest zapach spalin – przy tym końcu rynku znajduje się zwężenie drogi i zatrzymują się tam auta czekające na swoją kolejkę. Przywodzi to na myśl Biecz i zwężenie przy baszcie.

Żeby zabawić dzieci wymyśliliśmy zabawę w „kto wskaże pierwszą toyotę”. Ku naszemu zdziwieniu zabawa trwała długo – te auta są tam raczej mało popularne. Na rynku z tej marki widzieliśmy jedno nowe zaparkowane avensis i dwa jadące co najmniej dziesięcioletnie inne modele toyoty.

Wreszcie po dość dobrym obiedzie wyruszamy przez rynek do zamku. Naprzeciwko pomnika znajduje się wyciosana z jednego kawałka piaskowca fontanna. Ponownie przechodzimy przez zamek i ogród. Wracamy na parking i wyruszamy tą samą drogą do Polski.

Fontanna

Fontanna

Widok na ogrody

Widok na ogrody

Na moście

Na moście

Jak na Wyspie Wielkanocnej

Jak na Wyspie Wielkanocnej

Ta relacja to zaledwie zahaczenie o temat zwiedzania Novego Mesta nad Metuje. Jeśli ktoś tam był i może dodać parę słów na temat atrakcji które pominąłem – zapraszam do zrobienia tego w komentarzach.

Dalsza lektura,również w języku polskim:

www.zameknm.cz

http://www.novemestonm.cz

Trzy lata Dorotki

Małe uaktualnienie które w zasadzie powinno się tu pojawić wczoraj. Jest okazja – trzy latka. Sto lat dla naszej Dorotki!

Dodam jeszcze, że Dorota zna kilka wierszyków, umie liczyć i rozpoznaje literki. Bardzo lubi kolor niebieski. Uwielbia się bawić z siostrą Martą.

Kto zjednoczył Polskę

Tytułem wprowadzenia – cytat z „Polski Piastów” Jasienicy.

Na Wacławie III skończyły się czeskie rządy w Polsce i wygasła prastara dynastia Przemyślidów. Był to ród rdzennie czeski — spokrewniony z Piastami już przez Dobrawę — ale pod koniec bardzo zniemczony, i to zasadniczo odróżniało go od polskiej dynastii. (podkr. moje)

W pewnym sensie eseista ma rację, główne gałęzie rodu Piastów czuły się Polakami. Jednak, jak pokazałem w pierwszej części rozważań, wierność potomków Mieszka I polskiej kulturze i językowi niekoniecznie pozostawała w parze z ich dość specyficznie pojmowanym pochodzeniem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uznaje Krzywoustego za obcokrajowca, a za takiego bywa uważany Zygmunt III Waza. Ale ostatni władca Polski przed okresem rozbicia dzielnicowego miał tylko trzyprocentową domieszkę czystej polskiej krwi.

Notabene znalazłem niedawno podobne rozważania na ten temat.

I jeszcze jedna dygresja: jeśli zaobserwowane tu zjawisko rozchodzenia się etnosu i pochodzenia genetycznego nie ograniczało się do władców, co jest bardzo prawdopodobne np. podczas najazdów i wędrówek ludów, to wprowadza to ogromne trudności do badań archeologicznych. Genetyczne badania szkieletów i badania wytworów kultury znalezione w ich miejscach pochówku mogą doprowadzić do diametralnie różnych wniosków na temat pochodzenia ludu który stworzył starożytny cmentarz.

Wróćmy do polskiej dynastii. Po Przemyślidach tron zjednoczonej Polski objął Władysław Łokietek. Co można powiedzieć na temat jego pochodzenia? Musimy zacząć analizę tam, gdzie ją skończyliśmy, na Bolesławie Krzywoustym.

Bolesław Krzywousty

Jak wiemy z lekcji historii pierwsza żona Krzywoustego, Zbysława ruska (notabene prawnuczka Mieszka I) powiła mu syna o imieniu Władysław, późniejszego seniora i wygnańca. Tu kolejny wtręt: nie sposób obecnie stwierdzić, czy Rusią władali Słowianie czy Skandynawowie, więc ta etykietka obejmuje mieszaninę jednych i drugich.

Władysław Wygnaniec

Pozostałą gromadkę dzieci zawdzięczamy Salomei, hrabiance Bergu. Niektóre genealogiczne strony internetowe twierdzą, że jej babka od strony ojca pochodziła z Węgier. Gdyby wzmiankowana hipoteza była poprawna musielibyśmy oprócz Niemiec uwzględnić udział zarówno Węgier jak i Rusi. Nie ma na to jednak mocnych dowodów, więc przypisujemy szwabskiej hrabiance 100% krwi niemieckiej, z czego wynika poniższy wykres wspólny dla każdego juniora.

Kazimierz Sprawiedliwy

Nie możemy konkretnie określić ówczesnego władcy Polski gdyż sytuacja w czasach wojny seniora Władysława z juniorami była płynna. Na pewno był to… Rusin bądź Niemiec. (To tylko zabawa, pamiętajmy).

Żona Kazimierza, Helena Znojemska, miała matkę będącą rodowitą Serbką, dziad od strony ojca był Czechem a babka pochodziła z Niemiec. Stąd Konrad Mazowiecki, który wsławił się w historii Polski głównie sprowadzeniem pewnego wojowniczego zakonu, miał jeszcze bardziej kosmopolityczne pochodzenie.

Konrad mazowiecki

Żona Konrada a matka Kazimierza kujawskiego była w zasadzie rodowitą Rusinką, ale trzymając się naszej metody w 1/32 potomkinią chanów Połowców a w 1/64 Pomorzanką.

Kazimierz kujawski

Z kolei trzecia żona Kazimierza kujawskiego, Eufrozyna Opolska, pochodziła z linii śląskiej Piastów zapoczątkowanej przez Władysława Wygnańca. Jej dziadem był Mieszko Plątonogi, zaś ojcem Kazimierz opolski. Notabene „Polska Piastów” w tablicy genealogicznej ma błąd – uwzględnia tylko drugą żonę Kazimierza, Konstancję, matkę Leszka Czarnego, ale interesującego nas Władysława Łokietka powiła właśnie Eufrozyna. Jej pochodzenie jest po części nieznane gdyż jej matka mogła pochodzić z Bułgarii bądź Węgier. Moje książki nie podejmują tego tematu, zatem za Długoszem przyjmuję tą pierwszą wersję.

I tak dochodzimy do króla Władysława Łokietka. O ile niewątpliwie reprezentował polską kulturę i państwowość, to genetycznie miał w sobie mniej niż jeden procent krwi dawnych Polan.

Władysław Łokietek

A pochodzenie Kazimierza Wielkiego? W tym celu trzeba tu uwzględnić kolejną gałąź rodu Piastów, więc może dokończymy to następnym razem.