Wigilia i choinka

To druga Wigilia (albo Wihilia) Martusi. Zjadła trochę barszczyku z ziemniaczkami. Ziemniaczki oczywiście musiała pakować do buzi siama, widelecem. Po czym zażyczyła sobie szinhi! Dobrze, że nie ma postu. A kompot ani ruskie nie smakowały.
 
Po ubieraniu choinki:
– dzidzia ubielała cholinhe
 
Martusia bardzo sprawnie zawieszała banieczhe, szyszhe i cukielha na cholince. To się jej spodobało. Jakiś czas potem okazało się, że gdzieś zginęła zabawka, teletubiś Po. W pokoju nigdzie jej nie było. Na szczęście mama Martusi domyśliła się, co dziecko zmalowało. Jedna z szerokich, niższych gałęzi choinki okazała się być małym składzikiem zabawek Martusi, w tym Po.
 
Notabene po otrzymaniu zabawki Po Martusia stwierdziła, że potrzeba Tinhi Łinhi, brahuje Tinhi Łinhi. Po prostu inne teletubisie już ma.
 
Przy przeglądaniu programu telewizyjnego: mamo, dzidzia znalazła zielone bibisi (BBC to napis który rozpoznaje).
 
Uczyliśmy ją kto to jest Murzynek. Po paru dniach:
 
– Martusiu, jak się mówi na czarnych chłopczyków?
– Bambo!
– …
 
 Kto ją tego nauczył? Ty wstlętna babo!
 
Kiedy coś się Martusi spodoba to woła:
Supel! Ale śmieszne!
 
– Tato, ploszę haluzelę i husi husi. Tato nie siedzić, chodź do nas!
– Tata musi odpocząć.
– Mama umie! (i do mamy)
 
– dzidzia ma ciste rączhi!
 
– dzidzia do huchni idzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: